Znajomość relacji pacjenta z poprzednimi terapeutami

Był cały czerwony ze wstydu i dumy, a ja miałem się na baczności, żeby mu nie powiedzieć, że ten sposób całowania znany jest co najmniej od starożytnej Grecji.

Uważam, że to bardzo piękna historia. To jest właśnie to – miłość nastolatka. Każdy nowy Romeo-i-Julia myśli, że jest pierwszym i jedynym na świecie dlatego m. in. lubię z nimi pracować. Uważam, ale może się mylę i popełniam grzech pychy i uwodziciel- stwa, że musimy od razu pokazać młodemu człowiekowi, jak fundamentalnie różnimy się od jego rodziców, od jego nauczycieli, od policjantów, od sędziów, od wszystkich dorosłych, których znał do tej pory. Ale także i w tym samym stopniu, od jego kolegów i w ogóle od młodych ludzi. Udawać kumpla byłoby głupie i w złym guście. Zresztą młody człowiek, jeśli nie jest kompletnym idiotą, i tak nie da się na to nabrać. I bez obawy możemy powiedzieć, ile mamy lat, jaki jest nasz zawód, a nawet, że dzięki niemu zarabiamy na chleb. Uważam, że słusznie i rozsądnie jest przedstawić się, i jeśli młody człowiek pyta, to należy mu dać niezbędne minimum informacji o sobie, żeby wiedział, z kim ma do czynienia.

Trudniej jest pokazać swoją wyjątkowość w sytuacji, kiedy młody człowiek poznał już przed nami dwu czy trzech „psy”. Ważne jest, by dowiedzieć się, zrozumieć, jakiego typu relację miał (czy miała) z poprzednimi psychoterapeutami. W zależności od tego można przyjąć postawę mniej lub bardziej odmienną, ale nie „niszczyć” tamtych wprost. Można – odwrotnie – zachęcać do powrotu do poprzedniego terapeuty, jeśli czujemy, że tamta relacja może być jeszcze pożyteczna. Oczywiście, spotyka się różne pośrednie przypadki.

Leave a Reply