Zjawisko przeniesienia uczuć z osób znaczących dla pacjenta na lekarza

Dość podobnych miał pacjentów. Ich konflikty wewnętrzne dotyczyły głównie sfery impulsów, popędów, cenzurowanych i represjonowanych w świadomości. A więc podświadomość mieściła reprezentacje pragnień niedozwolonych, seksualnych. Freud lecząc swoich pacjentów – leczył się sam przez całe życie. Leczył – to znaczy poszukiwał drogi zrozumienia i uwolnienia nieświadomego. Tak na przykład zrozumiał, sformułował i pokazał wagę relacji syn-matka, zwanej kompleksem Edypa.

Współcześni pacjenci są inni. Pokolenie dzisiejsze wychowane jest w większej tolerancji obyczajowej, z mniejszym dystansem i lękiem wobec rodziców. Role w rodzinie nie zawsze są wyraźnie podzielone często ojcowie zmieniają pieluszki niemowlętom, a matki pracują na równi z ojcami. Dzieci z kluczem na szyi biegają po podwórku, czekają na dorosłych przed telewizorem. Częstokroć życie sypialniane rodziców nie jest dla nich tajemnicą. Dzisiejsi pacjenci mają mniej zahamowań, za to więcej w nich głębokiego opuszczenia uczuciowego, pustki, trudności nawiązania kontaktu z drugim człowiekiem, zaburzeń poczucia granic między „Ja” i rzeczywistością. Często są przeraźliwie świadomi swoich zaburzeń, lecz bez sił do życia. Coraz więcej spotykamy pacjentów cierpiących na depresję, ale ich psychoanaliza ma dzisiaj nieco inny kształt.

To, co dla Freuda było, w początkowym okresie, przeszkodą w leczeniu – zjawisko przeniesienia uczuć z osób znaczących dla pacjenta na lekarza – dziś jest niezbędną kanwą procesu psychoterapii. Bez owej silnej więzi zaakceptowanej z obu stron, bez odpowiedzi uczuciowej na głębokie i sfrustrowane dziecięce potrzeby pacjenta, bez osobistej relacji i stopniowego jej rozwiązywania, prowadzącego do usamodzielnienia się pacjenta – trudno o trwałe zmiany osobowości.

W relacji tej musi się znaleźć rozpacz i bunt lęk, wstyd i uczucia pozytywne. Zadaniem analityka jest więc też stworzenie sytuacji bezpieczeństwa psychicznego, aby uczucia te mogły dojść do głosu.

Leave a Reply