Zburzenie rodziny w trakcje trudnych sytuacji

Oni mi na to: – Ależ tak, wyjdzie, z Panem na pewno wyjdzie, Pan ma taką sympatyczną twarz clowna, to może wyjdzie. Powiedziałem w końcu: – Dobra, przyślijcie tego waszego Bernarda. Bernard to chłopak, który chodzi do liceum. Oczywiście do ekskluzywnego liceum Janson. Drobiazg, to nie jego wina, mieszka po prostu w takiej dzielnicy. Od razu mi mówi: „moja siostra jest wredna”. Jego siostra jest wredna, ponieważ jest o rok młodsza, ale jest już w tej samej klasie, co on. Toteż on jest nieudacznikiem w rodzinie. Jak się ma tatę chirurga, mamę pediatrę i kiedy się nie jest

ojeden rok wyżej w szkole, jest się od razu uważanym za debila, sami rozumiecie. Siostra jego na pewno pójdzie na medycynę, znajdzie się któregoś dnia w wielkiej sali wykładowej Bernard zaś mówi: „Ja, to wolę dyskotekę – studia olewam”. Wyobraźmy sobie rozmowę z Bernardem i zobaczmy, jakich zasadzek można uniknąć w tej sy-tuacji.

Pierwsze głupstwo, którego nie należy popełnić, to nie przekonywać rodziców, że syn jest znerwicowany, że ma depresję – ponieważ wcale nie jest znerwicowany. Drugim głupstwem może być powiedzenie rodzicom, że potrzebowałby leczenia psychoanalitycznego, podczas gdy właśnie w ogóle nie jest mu to potrzebne. Trzecie wreszcie głupstwo to danie chłopcu do zrozumienia, że jeśli rodzice wysłali go do lekarza, to znaczy, że jest chory. I chcę to mocno podkreślić, ponieważ kiedy młodzi ludzie przychodzą do nas, pierwszym ich odruchem jest opancerzenie się przeciwko nam. A my, lekarze lubimy, żeby nas lubiano, bo my posiadamy wiedzę, posiadamy dobroć, kochamy ludzkość, więc jeśli klient odrzuca naszą miłość, nie chce naszej pomocy ani naszej wiedzy, pierwszym naszym odruchem jest stwierdzenie, że jest charakteropatą, że jest głupi i nic nie wart krótko mówiąc, trzeba go wysłać do psychiatry. Trudno nam zrozumieć, że można nas nie kochać i nie słuchać naszych rad.

Leave a Reply