ZAGROŻENIA ZERWANIA WIĘZI TERAPEUTYCZNEJ W PROCESIE LECZENIA PACJENTÓW DEPRESYJNYCH

Dopiero w następnej, głębiej zaburzony pacjent ubezpieczony idealnym związkiem (jakby suchy ląd na jego grzęzawisku), może dopuścić do przeżywania trudnych dla niego impulsów agresywnych czy pragnień rywalizacji.

ZAGROŻENIA ZERWANIA WIĘZI TERAPEUTYCZNEJ W PROCESIE LECZENIA PACJENTÓW DEPRESYJNYCH

Na podstawie doświadczeń własnych i innych terapeutów nasuwa się refleksja, że zagrożenie relacji przeniesieniowej zerwaniem jest w przypadku leczenia pacjentów depresyjnych szczególnie silne i może mieć różne przyczyny w różnych fazach kuracji.

Przedstawionej próby systematyzacji nia należy oczywiście traktować jako sztywnego schematu. Ma ona jedynie znaczenie początkujące w omówieniu specyfiki więzi terapeutycznej z pacjentem depresyjnym i jest otwarta na dalsze, inne doświadczenia.

Losy i zagrożenia zerwania więzi terapeutycznej chciałabym przedstawić w obrębie 3 faz: -1) początek leczenia – nawiązanie relacji,-2) rozwój leczenia, -3) kończenie leczenia – rozwiązywanie relacji przeniesienia. Fazie pierwszej i trzeciej poświęcę tutaj więcej uwagi, gdyż niosą

one w sobie najwięcej zagrożeń dla relacji i mają większe znaczenie, stwarzają więcej problemów u pacjentów depresyjnych niż u innych. Fazie drugiej poświęcę tu najmniej uwagi, bowiem opis kluczowych momentów leczenia i dynamikę terapii Czytelnik odnajdzie w podrozdziale Doświadczenia kliniczne.

Faza pierwsza – nawiązanie relacji przeniesienia. Może ona przebiegać w dwóch biegunowych klimatach, z zagrożeniem zerwania leczenia w każdym z tych wariantów. nieufności i wrogości, walki, przerzucania ciężaru od-powiedzialności na analityka.

W sytuacji tej powstaje ryzyko, że analityk lub pacjent poczuje się pokonany i sam, mimo rozumienia powodów, doprowadzi bardziej lub mniej świadomie do zakończenia terapii. Z doświadczenia wynika, że raczej analityk niż pacjent skłonny jest w takiej sytuacji zakończyć kontrakt, argumentując: „pacjent jest w oporze i nic nie przyjmuje, udowadnia, że mu nic nie pomogę, ciężar i cena jest nie do zniesienia”.

Jeśli jednak analityk i pacjent przetrwają ten okres – terapia ewoluuje. Dla ilustracji przytoczę następujący przykład: jeden z pacjentów na początku terapii na zmianę dewaluował mnie i mi schlebiał. Każda moja interpretacja była dowodem jego małości potem ogarniało go przerażenie, że mnie zniszczy. Takie „zapasy” trwały dłuższy czas, dopóki nie przyjął, że możemy egzystować obok siebie raz w cieplejszym klimacie i porozumieniu, a raz – z różnicą zdań, że jego krytyka i agresywność jest rozumiana przeze mnie i przyjmowana naturalnie tak, jak to bywa w życiu: raz jest dobrze, a raz – gorzej.

Leave a Reply