Wewnętrzna relacja z ojcem

W dalszej analizie pacjent nawiązał wewnętrzną, przerwaną w dzieciństwie relację z ojcem, przeżył jego śmierć, zaczął odczuwać tęsknotę za nim i wściekłość o to, że ojciec pozostawił go i oddał matce. Potem przyszła kolej na poczucie winy wobec ojca – że sam nie szukał z nim kontaktu i opowiedział się po stronie matki („podniósł rękę na ojca”). Powoli zaczął też identyfikować się z nim: zaczął przejawiać inicjatywę w życiu rodzinnym, nie zawsze zgadzać się z żoną, a nawet wnosić drobne pretensje. W analizie zaczęły się okresy milczenia, tajemnice, opuszczane sesje. Opór zmienił swój charakter na formę bardziej jawną. Żona, z lęku że straci swą siłę, zaradność i pozycję, poirytowana „buntami” męża, przedtem nigdy nie buntującego się ani wobec niej, ani matki zadecydowała o rozwodzie.

Myślę, że gdyby była w stanie wejść w zaproponowaną jej przez męża terapię, małżeństwo to mogłoby dalej istnieć, dalej i razem ewoluować, gdyż wiele ich łączyło. W związku z rozwodem pacjent przeżył okres depresji i ponownego godzenia się ze swymi regresywnymi oczekiwaniami wobec kobiet. Po pewnym czasie wszedł w związek z o wiele młodszą od siebie dziewczyną, przyszło na świat dziecko.

Pacjent ten do końca nie dał mi satysfakcji wprost i nie powiedział, czy cel terapii został osiągnięty. Być może nie miał ochoty więcej w życiu obdarowywać sobą kobiet. Wkrótce korzystając z pretekstu sam zakończył analizę. Uszanowałam to z ulgą.

Jak to pokazała analiza przeniesienia i materiału fantazyjnego dotyczącego marzeń erotycznych, pacjent od dzieciństwa wypierał swe sadystyczne fantazje wobec kobiet – a im bardziej tłumił złość oddając się im w niewolę, za cenę siły – tym bardziej fantazje te i rozbudowywał, i wypierał z lęku. Sadystyczne fantazje „produkował” jako skrytą zemstę za taką zależność. Zaburzenia zaś potencji związane były z masywnym wyparciem i odcięciem się od sadystycznych i agresywnych impulsów. Żył w obawie, że uruchamiając je zniszczy obiekt, który daje mu siłę.

Pacjent Marek odzyskał w terapii więź wewnętrzną z ojcem, a zatem możliwość do identyfikacji z nim w jego męskiej roli. Odzyskał tym samym przyzwolenie na przeżywanie naturalnej arn- biwalencji i agresywności wobec kobiet, otwierającej drogę do partnerskiej, dorosłej relacji.

Pacjent Erwin, lat 42, rozwiedziony, artysta malarz. Rozpoczął terapię (2 lata, 3 razy w tygodniu, „twarzą w twarz”) w sytuacji kolejnego załamania depresyjnego. Przebył już leczenia na oddziałach zamkniętych i otwartych, stan jego poprawiał się jednak na krótki czas, po czym zapadał ponownie na depresję połączoną z ogólnym stanem regresji, w których przeżywał natrętne scenariusze swej śmierci. Nie był w stanie funkcjonować zawodowo.

Pierwsze załamanie depresyjne nastąpiło wówczas, kiedy żona jego zdecydowała o rozwodzie. Początkowo więc wydawało się, że depresja pacjenta ma charakter reaktywny. Nie potwierdziło się to jednak wobec okresowości załamań. Do psychoterapii pacjent zgłosił się sam i pewnie początkowo była to kolejna iluzja: „może właśnie to mi pomoże”, a może miał już dość szpitala. W tym też czasie odbyła się wystawa nowoczesnego malarstwa polskiego, na której jako twórca nie zaistniał.

Leave a Reply