Posts Tagged ‘badanie’

Negacja wysiłków interpretacyjnych

Nie neguję znaczenia moich poprzednich wysiłków interpretacyjnych. Ale miałem bez wątpienia do czynienia z Ego bardziej wrażliwym, niż to wynikało z zewnętrznych przejawów jej zachowania, zdradzających strukturę depresyjną. Jej agresywność, szczególnie gwałtowna, świadczyła o doznanych wcześniej ranach narcystycznych.

W okresie przygotowującym ją do kończenia analizy (seans raz w tygodniu), jej agresywność wzbogaciła się o elementy zupełnie nowe, a reakcje stały się coraz trudniejsze do przewidzenia •- od odmowy wyjścia po skończonym seansie aż do systematycznych telefonów z oskarżeniami. W końcu, po szczególnie dotkliwym kryzysie, kiedy jej słowa przyjęły formę jawnej, wulgarnej prowokacji – uspokoiła się i byłem świadkiem załamania się agresywnej presji i napięcia oraz zauważyłem zasadniczą zmianę. Korzystając z tego uciszenia, porządkując odpowiedni materiał podczas tego samego seansu, przekazałem jej kilka interpretacji dotyczących tego, co się wydarzyło. Pokazałem jej, że marzyła o tym, aby być zrozumianą, ale jednocześnie robiła wszystko, aby do tego nie dopuścić, ponieważ dążyła do przypisania innym tego, co sama sobie stale wyrzucała. Że nie lubiła sama siebie, nie kochała i dążyła do pozbycia się tej nienawiści projektując ją na innych. I w końcu telefonowała do mnie w trakcie seansu z innym pacjentem wiedząc, że będę zmuszony ograniczyć rozmowę do bardzo krótkiego sformułowania. Gdy prezentowała się jako osoba niegrzeczna, frustrująca i impertynencka – odczuwała ulgę.

Read the rest of this entry »

Badania Erwina nad psychologią

Terapia była dość trudna. Erwin stale oscylował między dobrym i złym samopoczuciem. Kiedy czuł się dobrze, popisywał się interpretacjami i sukcesami, dewaluując mnie. Gdy czuł się źle, atakował mnie regresywnym naporem agresji, pełnej lęku o siebie i przyszłość.

Treścią godzin w tym okresie były zwykle skargi na żonę, że zmarnowała mu życie, lub oskarżenia tych, którzy utrudniali rozwój jego talentu. Dołączały się pretensje do mnie za utrzymujące się złe samopoczucie, z którym powinnam coś zrobić. Jego napór na mnie tłumaczył się falami obezwładniających go objawów depresji. Zapowiadał mi wtedy, że pójdzie do szpitala jak dziecko, które szantażuje rodziców, wzbudzając poczucie winy („zobacz, jak mnie źle traktujesz”). Uspokajał się, gdy go zapewniałam, że zawsze ma możliwość pójścia na oddział rejonowy, gdyby nie czuł się na siłach przychodzić do ambulatorium, że osobiście nie widzę takiej konieczności, że jest w stanie wytrzymać złe samopoczucie, że nie będę mu tego ułatwiać, ponieważ mam przekonanie, że korzysta z psychoterapii, ale też nie będę mu utrudniać hospitalizacji. (Nawiasem mówiąc, był to jeden z nielicznych pacjentów, prowadzonych w ambulatorium, któremu dałam swój prywatny telefon. Pacjent mieszkał sam i w gruncie rzeczy wolałam, żeby w trudnym momencie skontaktował się ze mną, zamiast pójść na oddział).

Read the rest of this entry »