Przypadek Beatrice

Beatrice – narkomania maskująca opuszczenie. Beatrice po-znałem, kiedy miała około 17 lat. Rodzina nieprawdopodobnie zaburzona: brat – oczywisty schizofrenik mieszkający na zmianę w szpitalu i w domu rodzinnym ojciec – „zrównoważony”? schizofrenik, dziwna postać znana w gminie jako „wariat”, w lecie i w zimie spaceruje w szortach i w sandałach, długa biała broda do pasa nigdy nie był w szpitalu psychiatrycznym, ale od ponad 20 lat jest na rencie inwalidzkiej. Matka jest „normalna”, podobna do czarownicy, biednej, brudnej, obszarpanej, nie potrafi mówić nie wrzeszcząc. Gwałtownie odrzucaa Beatrice i w języku wiedźmy z przedmieścia wyraża jasno różnicę między „upośledzonym” a „zaburzonym” przy każdym spotkaniu wrzeszczy: „Panie doktorze, my jesteśmy robotnicy, biedni, ale uczciwi i nie możemy pozwolić na to, co robi Beatrice: jeśli jest chora, to ją weźcie do szpitala, jeśli jest zła, to ją weźcie do więzienia. Ale jeśli mieszka z nami, musi żyć tak jak my, i musi się mnie słuchać”. Znacie wszyscy tego typu rozumowanie i jeśli cytuję tu tę wypowiedź, to po to, żeby wam powiedzieć, że niekoniecznie przepadam za rodzicami moich pacjentów. Skłamałbym mówiąc, że czuję sympatię do tej dzielnej kobiety, choć rozumiem, że ma ciężkie życie. Siostra Beatrice jest sprzedawczynią w sklepie, banalna, dobrze ubrana, zamężna, jedno dziecko. Jedyna, która dobrze sobie radzi w tej rodzinie. Spotyka się takie rodziny na wszystkich oddziałach psychiatrycznych i w niejednym Biurze Pomocy Społecznej. I są one prawdziwą zagadką dla badaczy, którzy próbują określić, co w zaburzeniach psychicznych i ich rozwoju jest natury biologicznej i genetycznej, a co zależy od relacji psychologicznych.

Beatrice była zgwałcona, a raczej uwiedziona przed 13 rokiem życia: bywała w pewnej „piwnicy”, gdzie spotykali się młodzi z dobrych domów, rzekomi intelektualiści, epigoni i poplecznicy Maja 68.

Leave a Reply