PACJENTKA O ZACHOWANIACH TYPU ACT1NG-OUT Z TZW. WCZESNYM ZABURZENIEM

Ta historia choroby nie ma stanowić przykładu błyskawicznego wyleczenia, lecz ma wskazać, że proces przypominania uaktywnia się w związku z konkretnym działaniem i że w ten sposób z cierpienia związanego z symptomem może powstać cierpienie związane z konfliktem, co stanowi pracę wstępną, poprzedzającą skuteczny proces terapeutyczny.

PACJENTKA O ZACHOWANIACH TYPU ACT1NG-OUT Z TZW. WCZESNYM ZABURZENIEM

Pani H., 33-letnia studentka, przybyła do naszej kliniki z powodu ciągle zmieniających się dolegliwości cielesnych, takich jak parcie na pęcherz, łomotanie serca, podwyższone ciśnienie i chroniczne infekcje. Od lat chodziła od jednego lekarza do drugiego, bez widocznego dla niej efektu. Najpierw przez rok poszukiwała terapii, ale wszystkie próby laczenia były po krótkim czasie przerywane, ponieważ z jednej strony pełna nieufności pacjentka dewaluowała proponowane jej formy terapii, z drugiej zaś terapeuci wciąż od-stępowali od terapii, ponieważ pacjentka bojkotowała już wstępne rozmowy w formie bardzo oskarżających projekcji. Wszystko, co złe, pochodziło z zewnątrz, każdy rozmówca wydawał jej się wrogiem. Brak zaufania stał się zrozumiały w świetle historii życia pacjentki. Gdy miała dwa lata, jej rodzice rozeszli się, matka rozpoczęła studia, a pacjentka wydawała się być według jej własnych wypowiedzi ciężarem dla matki. Zajmowały się nią coraz to inne osoby między 6. i 10. rokiem życia mieszkała w internacie, a potem w licznych rodzinach zastępczych. Opowiadała, że często była bita, że jako małe dziecko została za karę zamknięta w piwnicy i wnosiła do terapii częste wyobrażenia o byciu pochowaną żywcem, a więc ogólnie fantazje

oekstremalnym zagrożeniu. W ramach bardziej werbalnej analitycznej terapii grupowej, która przebiegała w warunkach stacjonarnych równolegle do zogniskowanej terapii ruchowej, pacjentka wydawała się najpierw wszystko bojkotować, spóźniała się na sesje lub opuszczała przed czasem posiedzenia terapeutyczne.

Leave a Reply