Matka jako osoba dzielna i obowiązkowa

Analiza ta upłynęła Jolancie pod znakiem jej regresywnych przeżyć 0charakterze głęboko depresyjnym. Była w stanie dopuścić i przeżyć śmierć ojca (który zmarł kilka lat wcześniej). W związku z jego śmiercią przeżywała poczucie winy za pierwszą relację z chłopcem, którą podjęła tuż przed śmiercią ojca. Przeżyła także złość do ojca za jego odejście. Pustkę, bezradność i opuszczenie w relacji z matką rozwiązywała postawą reparacyjną. W sytuacjach życiowych była osobą zaradną, samodzielną i odpowiedzialną. Zajmowała się rodziną

-1pacjentami, nie przyszłoby jej nawet na myśl poprosić kogoś o pomoc. Odczytał za nią tę jej potrzebę pomocy ów analityk. Wydarzenie to było nieświadomym echem relacji przeniesieniowo-przeciwprzeniesie- niowej jej głębokiej więzi z ojcem. Dotychczasowe funkcjonowanie pacjentki w życiu oparte było na antydepresyjnej strukturze obronnej

-sztucznym Ja, w którym wyparte były potrzeby i pragnienia dziecięce. Matka – osoba bardzo dzielna i obowiązkowa sama miała dość sztywną, normatywną strukturę osobowości. Mało empatyczna, agresywna, nie tolerowała ani własnych, ani cudzych słabości. Z ojcem pacjentka pozostawała w bardzo bliskim związku, opartym na wzajemnej czułości, porozumieniu intelektualnym i wzajemnym zachwycie. Ale i on też nie dawał jej możliwości zaspokojenia regresywnych potrzeb. Sam był wrażliwym artystą, był osobą głęboko przeżywającą,

-0tendencjach do depresji i silnego niepokoju. Toteż córka od urodzenia była „słoneczkiem tatusia”, neutralizowała jego depresję wesołym usposobieniem, starała się przynosić mu zadowolenie swymi sukcesami szkolnymi. Zapewniała zachowaniem, że niczego nie potrzebuje i że ojciec jest bardzo silny, gdyż nie stawiała go w trudnej sytuacji wycofując własne potrzeby. Rola „słoneczka” była dla niej bardzo atrakcyjna, zważywszy na trudną relację z matką. Przypadek ten opisałam także w artykule Dzieci – terapeuci rodziców.

Z relacji z każdym z rodziców płynął jak widać zakaz przeżywania słabości, smutku oraz zwracania się o pomoc. Obie te relacje złożyły się więc na powstanie i wzmocnienie struktury obronnej zaradnego sztucznego Ja. Z odszczepioną słabą częścią Jolanta miała kontakt

kontrolowała ją poprzez zajmowanie się pacjentami i rodziną. Posługiwała się mechanizmem projekcyjnej identyfikacji do radzenia sobie z własną depresją – projektując, to jest umieszczając swą depresyjną część \v podopiecznych i dopiero w takiej relacji ją przeżywała.

Gest analityka początkujący analizę pozwolił na zaakceptowanie wyprojektowanej i umieszczonej w innych słabej części depresyjnej oraz na jej reitrojekcję. Jak pokazało jej dalsze życie, Jolanta odzyskała w terapii prawo do otrzymywania pomocy, opieki i przeżywania depresji.

Pacjent Marek, lat 30, żonaty od 2 lat, pracownik Instytutu Naukowego, został do mnie skierowany na konsultację z rozpoznaniem i podejrzeniem rozwijającego się procesu psychotycznego: impotencja, wycofanie, nastrój obniżony bez wyraźnej przyczyny, izolacja psychiczna, myśli samobójcze, zaburzenia snu. Od kilku miesięcy spędzał prawie cały ćzas na łowieniu ryb. Z powodu przemieszczających się bóli (początkowo podejrzewano bóle korzonkowe) przebywał prawie stale na zwolnieniu lekarskim. Przed zachorowaniem był pracownikiem zaangażowanym, miał w swoim dorobku udany doktorat. W pracy nie miał żadnych problemów ani konfliktów, odczuwał jedynie poczucie winy, że choruje i nie spełnia pokładanych w nim nadziei profesora, dyrektora instytutu.

Leave a Reply