Kiedy pacjent się najbardiej bulwersuje?

W momencie zgłoszenia się do nas pacjentka pozostawała formalnie pod opieką rejonowej PZP, skąd otrzymywała przedłużane zwolnienia lekarskie. Już pierwszego dnia po przybyciu do Ośrodka zbulwersowała grupę tym, że kategorycznie odmówiła udzielania jakichkolwiek informacji na swój temat. W miarę upływu czasu jej postawa nie tylko nie zmieniła się, ale wręcz zaostrzała: nie chciała mówić o swoich przeżyciach, natomiast zachowywała się coraz bardziej agresywnie i arogancko. Twierdziła, że grupa chce ją ośmieszyć, upokorzyć, poniżyć, uważała, że inni chcą się jej pozbyć, np. w ten sposób, że zabierają jej fotel lub że umyślnie wybierają inną drogę powrotu do Ośrodka (w czasie wspólnego spaceru) niż ta, którą ona proponowała itp. Okresowo popadała w stany skrajnej bierności, apatii, leżała wówczas w bezruchu na łóżku i nie reagowała na nic.

Zespół terapeutyczny był poważnie zaniepokojony sytuacją pacjentki w grupie i często czuł się wobec niej bezradny. Zdawaliśmy sobię sprawę, że pacjentka jest w grupie kompletnie samotna. W życiu miała przynajmniej jedną bliską osobę – koleżankę z pracy. W Ośrodku takiej osoby nie miała. Pewne próby wyjścia do niej ze strony koleżanek ze wspólnego pokoju z miejsca odrzucała. Nie ufała też terapeutom, nie wierzyła w szczerość naszych intencji. Terapeuci sygnalizowali zresztą trudność w zajmowaniu się tą pacjentką, nie wszyscy byli w stanie wytrzymać jej jawnie okazywaną niechęć.

Po przeanalizowaniu całości sytuacji uznaliśmy za niezmiernie ważne kontynuowanie prób nawiązania z nią kontaktu: wytrzymania i „przyjęcia” jej wrogości, jak i bycia przy niej, gdy w kompletnej apatii, samotna leżała w swoim pokoju.

Leave a Reply