Historia Carmen

To przekonanie, które można określić jako głęboką wiarę w wolną wolę (i nieważne, czy jakiś neurobiolog nie uzna jej za iluzoryczną…), nie pozwoliło jej nigdy starać się o rentę inwalidzką. Historia Eleonory zasługuje na budujący koniec: po kilku długich latach zgodziła się sama na męki długotrwałego „odstawiania od piersi” narkotycznie zaspokajającej i powrót do życia w społeczeństwie. Myślę, że prostoduszna wiara we własną wolność, stała niezgoda na

to, by się uznać za chorą, by żyć jak chora, bardzo pomogły jej zaakceptować, „z miłości do rodziców”, abstynencję i szarość życia codziennego. Carmen – odmowa nauki. Historia Carmen ilustruje inny rodzaj częstego zaburzenia depresyjnego spotykanego u młodzieży, uważanego za mniej poważne, ale mającego niejednokrotnie poważne konsekwencje: chodzi tu o odmowę nauki. Przy tej okazji zajmę się też problemem instytucji. Carmen jest bardzo piękną dziewczyną, z pochodzenia Hiszpanką, ma 14 i pół lat, ale wygląda na 17 lub 18. Mieszka tylko z ojcem, poznałem ją w ośrodku dla młodocianych, niedoszłych przestępców, charakteropatów, niegroźnych dewiantów… Jej odmowa nauki trwa już rok, a Carmen wykazuje inteligencję ponadprzeciętną. Poza odmową nauki dziewczyna zachowuje się w sposób gwałtowny

-wszystko w domu niszczy, lamie. Ojciec nie panując już kompletnie nad sytuacją, w porozumieniu z córką decyduje się umieścić ją w zakładzie. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z niegroźną dewiantką, która nie chce chodzić do szkoły i której zachowanie cechuje gwałtowność. Umieszcza się ją w małym zakładzie, który próbuje łączyć pedagogikę specjalną z indywidualną psychoterapią. Mimo bardzo solidnej pracy terapeutycznej dyrektora ośrodka – ponosi on fiasko i po sześciu miesiącach powtarzających się napadów gwałtownych zachowań Carmen, prosi z ciężkim sercem, o zabranie dziewczyny. Carmen 2 lub 3 razy zmasakrowała główną wychowawczynię i zbiła niezliczoną ilość szyb. Życie warte jest więcej niż szyba, ale administracja nie zawsze będąc tego zdania, uważa, że kiedy jest zbyt dużo zbitych szyb, coś w Instytucji jest nie w porządku zresztą to normalne, że administracja woli widzieć bite dzieci niż bite szyby.

Leave a Reply