Głos prawy azachowanie obronne

Czasem nawet etyka zawodowa każe rozstrzygać na rzecz zachowania mechanizmów obronnych, gdyż dopuszczenie do głosu prawdy byłoby zbyt okrutne. Spotkałam kiedyś w jednej z francuskich klinik geriatrycznych staruszkę przeżywającą urojenia, w których byli obecni wszyscy jej bliscy. Jedna z lekarek uświadomiła mi, że mimo charakteru psychotycznego tych urojeń – byłoby nieludzkim zabiegiem znoszenie ich lekami, gdyż wtedy staruszka zaczęłaby odczuwać depresję i realną pustkę, w której rzeczywiście się znajduje.

Starałam się pokazać także, jak widzę rolę i znaczenie relacji terapeutycznej w leczeniu pacjentów depresyjnych oraz rolę przepracowania. Pamiętając stale, że pacjent przychodzi się wyleczyć iwracając do myślenia medycznego, rzec by można, że w trakcie analizy, pod anestezją relacji przeniesieniowej dokonuje się niekiedy zabieg na otwartym sercu. Pacjent w klimacie bezpieczeństwa, ubezpieczony więzią, dopuszcza przeżywanie żałoby czy ból spowodowany tym, że nie jest taki, jakby chciał, czy że nie dostał tyle, czy takiego uczucia, jakiego pragnął. Tak „osłonięty” pracuje nad pogodzeniem się lub możliwością zdobycia przez siebie samego tego, czego mu brakuje.

W trakcie pisania tej pracy i nieraz w trakcie leczenia pacjentów depresyjnych nasuwało mi się takie pytanie, jaką postać może przybrać zespół depresyjny następnego pokolenia. Czy będzie ono bardziej podatne na chorobę depresyjną, czy też nie?

Bo dzisiejsze dzieci często mają jak gdyby jednocześnie dwa obiekty pierwotne: tj. mamę i tatę lub jeden zintegrowany: mamę-tatę. Matki na równi z ojcami pracują zawodowo, ojcowie przeżywają poród, przy którym coraz częściej bywają obecni, zajmują się także opieką nad niemowlęciem. Być może też wpłynie to na jakość

igłębokość wiązania się. A czy łatwe wiązanie się z obiektem nie będzie jednocześnie płytkie, wzmocni, czy osłabi tendencję do przeżywania pustki uczuciowej? We współczesnej analizie sporo miejsca poświęca się roli ojca w dzieciństwie dziecka. Ojciec nie tylko chroni, zabezpiecza i daje oparcie diadzie matka-dziecko, ale też depsychotyzuje, rozszerzając tę symbiotyczną więź do relacji w triadzie. Przedtem istniało w analizie przekonanie, że dopiero okres edypalny wnosi tę wartość. Ojciec wprowadza realność świata w sferę silnej więzi emocjonalnej, jaką jest zabarwiony związek matki i dziecka.

Dalej, jeśli chodzi o przyszłość obrazu klinicznego depresji, nasuwa się także pytanie, na ile będzie on czysty, a na ile będzie zamaskowany coraz częściej pojawiającymi się zespołami kryjącymi pustkę obiektalną, jak ciężkie zaburzenia psychosomatyczne, astma, ucieczki dzieci, narkomania, niektóre formy przestępczości, anoreksja, nasilająca się liczba przypadków cierpienia związanego z różnymi perwersjami.

Leczenie pacjentów depresyjnych, którzy starają się odzyskać to, co utracone, analiza mojej pracy klinicznej, a także redakcja tej książki uzmysłowiły mi, że wciąż istnieje w literaturze analitycznej ogromna luka, która domaga się wypełnienia. Ta „biała plama” to nabytki

iwszystko to, w poszukiwaniu czego pacjent zwrócił się do nas. 1Dzieła zebrane, vol. IV, s. 163. obiektu, którą Melitta Schmideberg (w Psychotycznych mechanizmach w rozwoju kulturowym, „Psychotic Mechanisms in Cultural Development”, I. J. P.-A., vol. XI, 1930) uznała za najważniejszy mechanizm w schizofrenii. Wkracza więc także do procesu idealizacji, do której małe dziecko normalnie ucieka się w lękach depresyjnych. Melitta Schmideberg także często zwracała uwagę na związki między idealizacją i brakiem zaufania do obiektu.

Leave a Reply