Gdy psychoterapia wypełnia życie

Muszą sobie radzić z trudnościami codziennego życia. Ten fragment rzeczywistości jest im najbliższy i chcą w nim pozostać. Znaczną liczbę pacjentów z opisywanym tu „zespołem dzielności” stanowiły kobiety samotne. Żywiołowa emigracja, wyjazdy, a następnie wprowadzony stan wojenny rozdzieliły wiele rodzin. Nagłe osamotnienie, brak kontaktu i ogromny ciężar codziennych trosk powodowały, że do tej wymuszonej dzielności zaczynało brakować sił.

Można mieć wątpliwości (miały ją zresztą te pacjentki), czy w takiej sytuacji psychoterapia może cokolwiek pomóc. Nie może przecież nikomu wypełnić życia ani, tym bardziej w jakiś magiczny sposób unieważnić to, co się stało i zwrócić to, co zostało stracone.

Okazywało się jednak, że w przypadkach, gdy udawało się utrzymać nawet przerywany, ale dłuższy kontakt – realna pomoc była możliwa. Choćby w formie częściowego odejścia od postawy totalnego poświęcenia się, uporczywego niemal masochistycznego odmawiania sobie prawa do pewnych ulg i choćby ograniczonych przyjemności. Nie staraliśmy się „zabierać” tym osobom satysfakcji z ich dzielności, np. przez podważanie celowości takiego postępowania. Przeciwnie, dopiero okazywany szacunek i uznanie dla podejmowanych przez nie, na ogół koniecznych wysiłków, mogły prowadzić do zmiany, tzn. do przyznania sobie prawa do uwzględniania swoich potrzeb i zainteresowań. To przynosiło ulgę i zrozumienie, że należy inaczej, lepiej gospodarować siłami potrzebnymi do przetrwania.

W związku z rozszerzonymi możliwościami leczenia ambulatoryjnego, możemy obecnie więcej zaoferować tym pacjentom. Przede wszystkim inaczej patrzymy na sprawę tzw. kontraktu terapeutycznego. To, że pacjent po jednej, dwóch rozmowach nie pojawia się przez dłuższy czas nie traktujemy jako zerwanie kontraktu. Staramy się lepiej zrozumieć potrzeby każdego konkretnego pacjenta i do tych potrzeb dostosować nasze działanie.

Leave a Reply