Gdy psychoterapia wypełnia życie część 2

Początkowo winą za ten stan rzeczy, tzn. za wypadanie pacjentów z psychoterapii, obarczaliśmy pacjentów (brak motywacji) lub dewaluowaliśmy siebie. Znane powiedzenie Freuda, że każdy rodzaj oporu jest możliwy do przepracowania z wyjątkiem jednego: gdy pacjent nie

przychodzi – można też zrozumieć nieco inaczej. Można się zastanowić, co tu jest oporem, a co potrzebą pacjenta wyznaczania granic psychoterapii, i że w większości wypadków należy te potrzeby uznać i uszanować. PACJENCI Z ZESPOŁEM „UCIECZKI DO WEWNĄTRZ” Druga dająca się wyróżnić grupa pacjentów z punktu widzenia ich stosunku do rzeczywistości jest właściwie odwrotnością opisywanej wyżej grupy pierwszej. Ich stan ducha można by określić jako stan „wewnętrznej emigracji”. Są to ludzie odwróceni od rzeczywistości, zatopieni w swoich przeżyciach, które chcą nieustannie analizować. Niekiedy ewoluują psychotycznie. Nie wypadają z psychoterapii. Przeciwnie przychodzą regularnie i chcą tych spotkań jak najwięcej. Prawdziwą i łatwiejszą do obcowania rzeczywistością dla nich są ich przeżycia. Obecnie przeżywane uczucia smutku, bólu i rozpaczy wiążą z odległymi doświadczeniami przeszłości. Realnie otaczająca rzeczywistość jest dostrzegana na tyle, aby mogli jako tako w tej rzeczywistości się utrzymywać, co zresztą nie zawsze się im udaje. Ci pacjenci poszukują najczęściej długoterminowych indywidualnych form psychoterapii. Odwrócenie od rzeczywistości tych pacjentów jest czasami wręcz zdumiewające. Terapeutka w czasie jednej z sesji prywatnych, prowadzonej u niej w domu psychoterapii, słuchała z pewnym zdumieniem relacjonowanych przez pacjentkę wspomnień związanych z dzieciństwem, gdy tymczasem przez okno dochodziły odgłosy z pobliskiego słynnego w Warszawie kościoła. Gromadziły się tam tysiące ludzi w związku z tragicznym wydarzeniem, które wstrząsnęło wszystkimi. Pacjentka tego kompletnie nie słyszała. Wyemigrowała – tak wtedy, jak i prawie każdego dnia – do swojej własnej rzeczywistości psychicznej.

Leave a Reply