Eleonora i jej historia – ciąg dalszy

Jedynie rodzice w swojej niesamowitej naiwności przypisywali wszystkie jej zaburzenia przypadkowi spotkania tego młodego człowieka, który pociągnął ją do pierwszych „sztachów”. I w zgodzie z własnym sumieniem otwarcie głosowali na Le Pena, jedynego kandydata, który w tym czasie opowiadał się za karą śmierci dla handlarzy narkotyków. W tym również dla drobnych pośredników. Z ich rozumowania przebija niezachwiana pewność: „mieliśmy bardzo dobrą córkę: została zepsuta przez tego s…, który wciągnął ją w narkotyki i stąd wszystkie nieszczęścia. Gdyby go rozstrzelali albo powiesili nasza mała kochana córeczka byłaby zawsze taka, jakiej pragnęliśmy i w zgodzie z prawem”. Według rodziców chodzi więc wyłącznie o dewiację. Eleonora jest tylko narkomanką. Stała się nią w wyniku źle wybranego obiektu uczuć. Eleonora jest innego zdania. Opowiedziała mi z pewnością, równą pewności rodziców, że wcale nie była namówiona do brania narkotyków przez swojjego ukochanego, a przeciwnie, zakochała się w nim i zafascynował ją, ponieważ był to pierwszy narkoman, jakiego w życiu spotkała, a na takie spotkanie czekała od dawna: od 13 roku życia, jako najlepsza uczennica w klasie, ulubienica taty, pod każdym względem bez zarzutu, wiodła życie bez przyjaciół, bez przyjaciółek, w emocjonalnej samotności wypełnionej jedynie fantazjami, marzeniami, pragnieniami narkotyków, przestępstw, prostytucji… Spotkanie z tym chłopakiem urealniło cały ten skrywany podziemny świat.

Eleonora, według mnie, podobnie jak według wszystkich psychiatrów, którzy ją leczyli, jest chorą rokującą poprawę, a nawet wyleczenie, ale jednocześnie może stać się społecznie upośledzoną, niezdolną do osiągnięcia prawdziwej niezależności. Ona sama w swoim odczuciu, w obrazie samej siebie, w swoim wewnętrznym lustrze, inaczej niż Catherine, Beatrice i Bernard, postrzega się jako wolny podmiot, który dokonał wolnego wyboru niebezpiecznej drogi, gdzie, jak sama o tym mówi: „chwile różowe i czerwone wynagradzają okresy czarne 1pozwalają uniknąć codziennej szarości życia, jaka dana jest ludziom zwyczajnym”.

Leave a Reply