Dorastanie chłopców i dziewczyn

A z młodym człowiekiem jest dokładnie odwrotnie wspólne cechy Catherine, córki algierskiego imigranta, i Bernarda, licealisty z 16. dzielnicy, to to, że oboje boją się lekarzy, niezależnie od tego, czy to psychiatra, czy internista. Boją się lekarza, ponieważ źle się czują sami ze sobą, mają złe samopoczucie, depresje. Źle się czują w swoim ciele, ponieważ ich ciało wciąż się zmienia. Do 11-12 roku życia było to ciało dziecka, miłe ciałko dla mieszczańskiej mamy, miłe ciałko dla nauczycieli, wychowawców. W każdym razie było to ciało, które zmieniało się powoli, które można było pieścić, brać na kolana, które można było całować nie grzesząc. Wszyscy byli zadowoleni. A potem nagle to ciało zaczyna się zmieniać: tak jest z chłopcem, tak też z dziewczyną. U jednych i drugich pojawia się owłosienie, dziewczynom rosną piersi, chłopcom jądra, prącie. Już nie masz odwagi siadać na kolanach Mamy – Taty, bo najmniejszy dotyk przejmuje dreszczem i myślisz, że to tylko tobie się zdarza i wtedy mówisz sobie: „A może jestem chory”. Jeżeli wtedy prowadzą cię do lekarza, to jest to potwierdzenie, że jesteś chory. Ale z drugiej strony wiesz, że nie jesteś chory, bo coś w tobie samym upewnia cię, że jesteś zdrowy i normalny umysłowo. Jest to pewien rodzaj woli życia, której ani rodzice, ani instytucje nie są w stanie zabić w ludzkim dziecku. Mówisz sobie wówczas: „nie jestem chory, co ja mam do tego lekarza, co on ma do mnie, ten doktorek”. Więc pierwsza rzecz, jaką zrobi miody człowiek, to pokaże lekarzowi, że go w ogóle nie potrzebuje.

Leave a Reply