Depresja związana z deficytową relacją z matką

Z czasem poradziła sobie z tą sytuacją, zmieniając pracę na bardziej angażującą społecznie, dającą jej poczucie znaczenia wynikającego z eksponowanego stanowiska i zaczęła próbować żyć własnym życiem osobistym, biorąc i dając, co nie było dla niej łatwe. Od dzieciństwa bowiem oscylowała między iluzją i deziluzją zdobycia miłości matki. Rodzice jej byli nauczycielami i nie zajmowali się nią. Czuła się stale gorsza i mniej wartościowa od uczniów rodziców, tłumiła wściekłość i z tego powodu czuła się stale winna. Rodzice powierzyli jej odpowiedzialność za młodszego brata i dziewczynkę rola ta wytrenowała w stałej gotowości do pomocy. Z czasem tą pomocą zaczęła nawet rządzić, umacniając swoje znaczenie w ro-

dżinie omnipotencją i niezawodnością. Stale zasługiwała się swoim zachowaniem pełnym odpowiedzialności i rolą dobrej uczennicy, nieświadomie oczekując na odwzajemnienie, docenienie i miłość rodziców. Potem w swym życiu powtórzyła to z własnymi dziećmi, które okazały się „niewdzięczne”.

Pacjentka ta w dzieciństwie tęskniła i dążyła do bliskości i symbiozy z matką. Następnie w relacji z własnymi córkami odwróciła tę sytuację i mogła – wiążąc się z nimi z pełnym oddaniem (jak powiedziała: „nadrabiając własne dzieciństwo”) – wyrównywać ten deficyt. Pozostając w tak silnej więzi z dziećmi nie przeżyła rozstania z mężem. Dopiero naturalna separacja własnych córek uruchomiła w niej głęboki zespół depresyjny związany z deficytową relacją z matką. Wcześniej pustkę i tęsknotę za symbiozą z matką wypełniała relacja z dziećmi. A początkowo wydawało się, że była to depresja związana głównie z „pustoszeniem gniazda rodzinnego”.

Od dziecka też – nie konfrontowała się ze swoją słabością – początkowo projektowała ją na osobę brata i kontrolowała ją poprzez opiekę i kontrolę nad nim.

Leave a Reply