Depresja i śmierć

Uświadomił sobie, jak ciężką walkę musiała toczyć, by zachować rodzinę przy życiu i że złe relacje, jakie istniały między nimi, wynikały przynajmniej częściowo ze sposobu, w jaki ją traktował, odwracając się od niej w gniewie i pogardzie do idealizowanej, homoseksualnej relacji z ojcem, w ten sposób okradając ją zarówno z siebie, jak i z ojca. Wtedy przeżył żałobę po rodzinie, a zwłaszcza po matce, a wraz z tym przeżył na nowo wczesne sytuacje odstawienia od piersi, swą deprywację, zazdrość, zawiść, swe urynarne ataki na nią, które, jak odczuwał, czyniły ją pustą i złą, tak że nie mogła karmić młodszego brata. Wraz z tymi zmienionym stosunkiem do matki i rodziny bardzo się zmieniła jego relacja do myśli o własnej śmierci. Koniec kuracji był już wtedy ustalony i symbolizował dla niego zbliżającą się śmierć, o której mówił teraz bardzo swobodnie. Przeżywał ją jako powtórzenie odstawienia od piersi, ale obecnie nie tak bardzo jako zemstę 1prześladowanie, lecz jako powód do smutku i żalu po stracie czegoś, co głęboko ceni i czym się może obecnie cieszyć, a czym jest życie. Żałował życia, które miał stracić, razem z analizą, która się kończyła, i po raz pierwszy w pełni przeżywał żałobę po matce i po piersi, którą utracił w przeszłości. Odczuwał także pewną tęsknotę do śmierci, wyrażaną głównie w postaci życzenia powrotu do Rodezji, by spotkać znów starych przyjaciół, co symbolizowało jego życzenie, by umrzeć i spotkać się ze zmarłymi rodzicami, których się już nie bał. Ale żałoba i smutek nie stanowiły klinicznej depresji i wydawało się, że nie zakłócają jego radości z życia. W rzeczywistości zaczynał czuć, że jeśli to życie, ta dająca życie pierś jest czymś, czego będzie tak bardzo żałował, to, jak mi powiedział, może się nimi równie dobrze cieszyć i wykorzystać je najlepiej, dopóki może.

W ostatnich tygodniach, szczególnie w ostatnich dniach jego analizy, powtarzał pewne główne tematy w swoich skojarzeniach, ale już nie w symptomach wybiorę tu kilka skojarzeń z ostatniego tygodnia. Pierwszego dnia mówił gniewnie o kimś, kto zachowuje się jak krowa daje komuś wiadro mleka, a potem je kopie. Zinterpretowałam, że jestem krową, która dala mu analizę, jak matka, która dawała mu pierś, ale odsyłając go kopię i niszczę tę życiodajną pierś, że jestem sama odpowiedzialna za kopnięcie wiadra, tj. moją własną i jego śmierć (ang. to kick the bucket = dosł. kopnąć wiadro, przen. wyciągnąć nogi, umrzeć – przyp. tłum.).

Leave a Reply